Obecność dzisiejsza w bibliotekach i czasopismach naukowych prac piszącego te słowa, uniemożliwia dalsze fikcje nad egzystencją dogasającej nauki. Dlatego nie można już ukryć jawnych jej niedoborów, sprzeczności czy wręcz zakłamań.
To właśnie w Krakowie, dzięki seminariom i wykładom piszącego, zniknęły z „kawiarnianego rynku” pochwały pod adresem wielu fikcyjnych naukowych prominentów. I dlatego dzisiaj w Krakowie już trzeba zdobywać miejsce wśród „wybitnych twórców” krytyką, gdzie indziej jeszcze obowiązującej nauki.
Bo nieważne co się w naukę wnosi i czy wnosi, hałaśliwa propaganda konstytuuje „wybitnego twórcę”, który jednakowoż nie potrafi powiedzieć ( tym bardziej napisać) jaki jest jego ideowy wkład w dziedzinę.
Jak referują mi uczestnicy tych seminaryjnych zawodów naukowych, w dniu 22 kwietnia profesor Ingarden w publicznej dyskusji naukowej w Uniwersytecie Jagiellońskim, dobitnie zwrócił uwagę, że oświadczenie o stałej prędkości światła jest jedynie wewnętrznym aksjomatem teorii względności Einsteina.
A więc bez związku z rzeczywistością, która jest, jaka jest.
To bardzo chwalebna wypowiedź.
Co ciekawe, nie nowa. I jakby zatajana, wstydliwa od prawie stu lat.
Przypomnijmy więc jej prekursorów, chociaż może nie wszystkich. Natomiast przejmująco ujawniających wypowiedzianą prawdę, demaskującą bzdurę tak zwanej prędkości stałej światła.
Zacytujemy podręcznik uniwersytecki (na język polski tłumaczony w latach sześćdziesiątych XX-go wieku) :
A. N. Matwiejew „Teoria Pola Elektromagnetycznego” PWN, W-wa 1967,
Rozdział VII : „…w teorii elektronowej posługujemy się tylko wektorami pola w próżni i dlatego do opisania pola w ośrodkach materialnych nie są potrzebne żadne stałe materiałowe, prócz przenikalności próżni…”
Zatem światło rozchodzi się wyłącznie w próżni (no bo gdzieżby się rozchodzić miało – moja publiczna dyskusja z Prezesem PAU, że nie odróżnia próżni od wypróżnienia). Jest to kwestia najzupełniej oczywista, podkreślana przez piszącego w wielu monografiach.
Ale w takim razie jakżeż wytłumaczymy, że w szklance w jednej próżni (powietrznej) światło rozchodzi się z inną prędkością (stąd tzw „załamanie łyżeczki”) niż w szklance w próżni herbacianej? Do pracy genialni fizycy polscy (i nie tylko polscy).
Czeka was wielka przyszłość !
Dlaczego zatem to kłamstwo ma już sto lat, mimo, że szereg osób nawet pisało o bzdurze „teorii Einsteina”. Dopiero dzisiaj upaść musi. Ale z innego powodu. NASA nie wie gdzie znajdują się obiekty kosmiczne. Trzeba ratować armię. No więc poświęcić Einsteina. Byle osiągnąć skutek.
A jakaś teoria, która opisuje tylko swoje „wewnętrzne” wrażenia? Ssane z niedorzecznego aksjomatu?
A w tydzień później kolejny profesor Staruszkiewicz w dyskusji w PAU mówi o błędnej nauce, której wcale nie rozumie.
I oto wpisuje się w „wybitny krąg twórców” reformujących, odrzucających niereformowalną naukę.
W tym momencie piszący musi poważnie ustosunkować się do kadryla reform i zapytać?
Reformy nauki? Czym?
Czy to nie brak moralności wpisywać się w autora koncepcje „teorii uniwersum”? Krytykującą naukę, ale i ją stwarzając do życia.
Wykrzyknąć !
Nieważne co potrafię. Ważne, że jestem. To ja. I mogę zostać odznaczony.
Dodam, że żaden z wspomnianych profesorów nie ma żadnego wyniku naukowego (niech ktoś wspomni ideę takiego wyniku a ja go przekonywająco uzupełnię).
A przypomnę jak Pani Kudrycka, Minister Szkolnictwa Wyższego, nie wyraziła zgody na samoocenę samodzielnych pracowników naukowych, wypowiedzią:
„Mój najlepszy wynik w życiu twórczym” – w jednym zdaniu.
Powyższy tekst nie jest formułą upomnienia się o wartości nauki.
Rzeczywistość upomni się sama (jest już za progiem).
Jeśli nauka nie poprawi swego wizerunku zginie sama. Co gorsza powodując upadek społeczeństw (i ich ekonomii oczywiście). Poprzednie niemoralne działania klakierów koncepcji naukowych a dzisiaj tych samych klakierów ich totalnych krytyk, ośmiesza sytuację tzw. Kulturalnych Społeczeństw i ich „wysokich” osiągnięć.
Oczekujemy zatem na dalsze kompromitacje .
Może ktoś je dostrzeże zanim całość upadnie (choćby tylko technologicznie).
Eugeniusz Bobula
